Witam
Marzenna Siek odkrywa sposób higieny
bez detergentów

Parę słów o mnie

Nazywam się Marzenna Siek.

Ukończyłam studia z tytułem magistra inżyniera w Instytucie Hydrotechniki Politechniki Gdańskiej.
Interesują mnie nowoczesne technologie, związane są z tematyką wodną, a zwłaszcza te rozwiązania, które zadziwiają swoją prostotą i funkcjonalnością w wielu obszarach naszego życia.

Jeżeli koło – produkt geniuszu człowieka – jest najbardziej wartościowym wynalazkiem w dziejach ludzkości, to w moim pojęciu wszechobecna czysta woda stanowi fenomenalne odkrycie natury na miarę koła.

Skąd się wzięła moja fascynacja mikrobąbelkami?

Dzisiaj wiem, że mój pierwszy kontakt z mikrobąbelkami i nanotechnologią wody był z pewnością dziełem przypadku i jakby zrządzeniem losu, ponieważ na codzień zajmowałam się i dalej zajmuję się problemem wilgoci w murach zabytkowych budynków. Współuczestniczę w projektach rewaloryzacji zabytków. Opracowuję opinie technologiczne na postawie badań murów, a do ich wykonania potrzebuję profesjonalnych urządzeń pomiarowych.

Wyszukuję zatem nowości i staram się podążać za nimi. Na jesieni 2008 roku chciałam poznać azjatyckie propozycje interesującej mnie aparatury. W tym celu pojechałam na targi do Kantonu.

Targi były przeogromne, zorganizowane z wielkim rozmachem i skupiały głównie chińskich producentów. Trwały pięć dni i wymagały nie lada kondycji, aby wszędzie dotrzeć i wszystko zobaczyć. Z dumą oznajmiam, że zwiedziłam całe targi.

Już pierwszego dnia moją uwagę przyciągnęła japońska ekspozycja. Przyglądałam się pokazom i byłam wręcz zafascynowana zadziwiającymi własnościami mikrobąbelków. Często powracałam do tego stoiska, jakby miało w sobie jakąś magię. Z pewnością rozmowa z twórcami tej naturalnej i przełomowej technologii, ich ogromna pasja oraz zaangażowanie w problemy ekologii, sprawiły, że poczułam się wręcz fantastycznie wśród takich ludzi. Zakupiłam nawet dwa urządzenia wystawowe: Besty i BiWash, aby sobie pomóc, gdyż od lat zmagałam się z uczuleniami i suchą, „problematyczną” skórą.

Dzisiaj, po przeszło dwuletnim okresie eksperymentów z mikrobąbelkami, czuję wewnętrzną satysfakcję, gdy moi znajomi zauważają, że od jakiegoś czasu stan mojej skóry korzystnie się zmienił. Pytali nawet, czy nie zafundowałam sobie liftingu. Twierdzą, że moja dojrzała cera sprawia wrażenie bardziej sprężystej,  jest jaśniejsza i wygląda naprawdę zdrowo. Ja z kolei widzę, że jest mniej podatna na pękanie naczynek, a był to mój drugi poważny problem. Poprawiła mi się także kondycja moich włosów, która wcześniej była znacznie osłabiona „polecanymi” eksperymentami fryzjerskimi. Myję włosy codziennie w delikatnym szamponie (z apteki) i dobrze spłukuję pod strumieniem mikrobąbelków z Besty lub BiWash Vita-C. Teraz są bardziej błyszczące i ładnie się układają.

Początkowo moją fascynację mikrobąbelkami traktowałam czysto hobbystycznie, opisując swoje wrażenia na blogu sawayaka.pl. Pod wpływem życzliwych rad mojej rodziny, przyjaciół i znajomych rozszerzyłam działalność w swojej firmie, podpisałam umowę z Japończykami i sprowadziłam do Polski powyższe urządzenia. Czuję w głębi duszy wewnętrzną satysfakcję, że poprzez dzieło przypadku, pomagając wcześniej sobie, mogę obecnie zaproponować pomoc innym.